<?xml version="1.0" encoding="utf-8" ?>

<rss version="0.91" >
<channel>
<title>Tamaris - blog</title>
<link>http://e-tamaris.org/</link>
<description>bardzo być może</description>
<language>pl</language>
<image>
        <url>http://e-tamaris.org/templates/competition/img/s9y_banner_small.png</url>
        <title>RSS: Tamaris - blog - bardzo być może</title>
        <link>http://e-tamaris.org/</link>
        <width>100</width>
        <height>21</height>
    </image>

<item>
    <title>O kobietach</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/539-O_kobietach.html</link>

    <description>
        &lt;em&gt;Musi być do wyboru.&lt;br /&gt;
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.&lt;br /&gt;
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.&lt;br /&gt;
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,&lt;br /&gt;
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.&lt;br /&gt;
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.&lt;br /&gt;
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.&lt;br /&gt;
Naiwna, ale najlepiej doradzi.&lt;br /&gt;
Słaba, ale udźwignie.&lt;br /&gt;
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.&lt;br /&gt;
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.&lt;br /&gt;
Nie wie, po co ta śrubka i zbuduje most.&lt;br /&gt;
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.&lt;br /&gt;
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,&lt;br /&gt;
własne pieniądze na podróż daleką i długą,&lt;br /&gt;
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.&lt;br /&gt;
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.&lt;br /&gt;
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.&lt;br /&gt;
Albo go kocha, albo się uparła.&lt;br /&gt;
Na dobre, na niedobre i na litość boską. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Wisława Szymborska, Portret kobiecy&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Mamo, tato - ja chodzę!</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/538-Mamo,_tato_-_ja_chodze!.html</link>

    <description>
        Mi zrobił dziś swoje trzy pierwsze, zupełnie samodzielne kroki!!! Bez trzymania, podpierania i innych tego typu pomocy.&lt;br /&gt;
Poza tym robi &quot;kosi, kosi&quot;, macha na pożegnanie (przy czym wie, że ktoś za chwilkę będzie wychodził i zaczyna nieco wcześniej &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/wink.png&quot; alt=&quot;;-)&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt;), a jak ma chęć, to i pokaże &quot;tyle kłopotów, tyle kłopotów&quot; (czyli łapie się za głowę).&lt;br /&gt;
Idą mu kolejne ząbki, chyba trójki, po lewej na dole no i w ogóle jest najfajowniejszy na świecie &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/smile.png&quot; alt=&quot;:-)&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt; 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Śpiewać każdy może</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/537-Spiewac_kazdy_moze.html</link>

    <description>
        Dzięki życzliwości pewnej O.... &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/smile.png&quot; alt=&quot;:-)&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt; mam tekst piosenki, która uroczo przwijała się w komedii romantycznej Love Actually - to ta, w której Hugh Grant gra Premiera Anglii&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;em&gt;I feel it in my fingers&lt;br /&gt;
I feel it in my toes&lt;br /&gt;
Love is all around me&lt;br /&gt;
And so the feeling grows&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
It&#039;s written on the wind&lt;br /&gt;
It&#039;s everywhere I go&lt;br /&gt;
Oh yes it is …&lt;br /&gt;
So if you really love me&lt;br /&gt;
Come on and let it show&lt;br /&gt;
Oh …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
You know I love you, I always will&lt;br /&gt;
My mind&#039;s made up by the way that I feel&lt;br /&gt;
There&#039;s no beginning, there&#039;ll be no end&lt;br /&gt;
Cause on my love you can depend&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I see your face before me&lt;br /&gt;
As I lay on my bed&lt;br /&gt;
I kind of get to thinking&lt;br /&gt;
Of all the things you said&lt;br /&gt;
Oh yes I did …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
You gave your promise to me&lt;br /&gt;
And I gave mine to you&lt;br /&gt;
I&#039;ll need someone beside me&lt;br /&gt;
In everything I do&lt;br /&gt;
Oh yes I do …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
You know I love you, I always will&lt;br /&gt;
My mind&#039;s made up by the way that I feel&lt;br /&gt;
There&#039;s no beginning, there&#039;ll be no end&lt;br /&gt;
Cause on my love you can depend&lt;br /&gt;
Got to keeping it moving …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
It&#039;s written in the wind&lt;br /&gt;
It&#039;s everywhere I go&lt;br /&gt;
So if you really love me, love me, love me&lt;br /&gt;
Come on and let it show&lt;br /&gt;
Come on and let it show&lt;/em&gt; 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Mały szpitalik</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/536-Maly_szpitalik.html</link>

    <description>
        Po tym, jak okazało się, że tamta choroba Mi to klasyczna trzydniówka, wszystkich nas dopadło przeziębienie. Najgorzej czuje się mój biedny Małż &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/sad.png&quot; alt=&quot;:-(&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt; zatoki, oskrzela, kaszel, gorąco i zimno - nie lubimy tak! 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Misio cmokantes</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/535-Misio_cmokantes.html</link>

    <description>
        Mały Mi nauczył się cmokać! Pierwszy raz zaprezentował to wczoraj, kiedy byliśmy na spacerze - cmokałam do niego a on przyglądał się uważnie aż w końcu ściągnął dzióbek i - cmooook! Super &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/smile.png&quot; alt=&quot;:-)&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt; 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Sytuacja wymaga zmian</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/534-Sytuacja_wymaga_zmian.html</link>

    <description>
        ale to takie trudne! Brak możliwości, współpracy, szacunku, wyzwań - tak można bez końca - ale do czasu... 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Co za weekend!</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/533-Co_za_weekend!.html</link>

    <description>
        Najpierw w sobotę coś, co okazało się potem drobiazgiem: pokonał nas dywanik. Kupiliśmy resztówkę wykładziny klasy hotelowej, żeby wyłożyć nią opanowany przez Mi przedpokój - jest wyłożony twardym i zimnym gresem. Nie wzięliśmy jednak pod uwagę faktu, że w hotelu raczej menedżer nie siedzi na podłodze i nie przycina wykładziny nożyczkami. Przychodzą po prostu panowie ze sprzęciorem i robią to profesjonalnie. No więc cóż, nasze nożyczki i delikatne rączki nie dały rady dwóm warstwom - wykładziny i filcu.&lt;br /&gt;
Po południu mały, zadowolony, pełen wigoru i apetytu Misio dostał gorączki - przekroczyła 38,5, więc sięgnęliśmy po leki. Jakoś - przyznaję, nasz błąd - nie zdecydowaliśmy się na sobotnią wizytę w dyżurnym szpitalu. Skutek tego był taki, ze Mal00ch obudził się o 1:30 z 39,6. Małż zadzwonił na pogotowie, pani zaleciła przyjazd do szpitala, a jako że nie mamy samochodu, obiecała przysłać karetkę. Przystaliśmy na to, licząc, że będzie tak szybciej, niż taksówką. Hmn, oczekiwanie przeciągnęło sie do godziny i dwudziestu minut. Mi w tym czasie pił herbatkę, jadł ciasteczka, oglądał książeczki - słowem - bawił się dobrze. Potem rozglądał się po ERce, sprawdzając, czy wszystko wygląda, jak w jego ulubionym serialu &quot;ER&quot;.&lt;br /&gt;
W szpitalu powitała nas zaspana i mrukliwa Pani Doktor. Dostało mi sie na wstępie, że teraz to przylatuję do szpitala, a po południu to mnie temperatura dziecka nie martwiła! Koniec końców, orzekła, że to prawdopodobnie zapalenie uszu i że może mnie przyjąć tu na oddział, albo mam jechać do miasta oddalonego o 30 km, na klinikę. Okazało się, że wyboru tak naprawdę nie ma, bo &quot;tu&quot; nie ma laryngologa...&lt;br /&gt;
Obudziliśmy biedną Siostrę Małża, która ledwie co przyłożyła głowę do poduszki, a ona jak zwykle nie zawodzi - i już wkrótce znów wysłuchiwałam - jako najważniejszego punktu wizyty - utyskiwań na moja nieodpowiedzialność i - co tu kryć - bezczelność. Jednak lekarz obudzony w środku nocy musi dostrzec w naszych objawach szanse na habilitację, żeby nam wybaczyć alarm! &lt;br /&gt;
Diagnoza to zdrowe uszka, katar ropny i pochodzące od niego zapalenie spojówki w jednym oku. O 6 starego czasu jesteśmy w domu. Małż robi nam śniadanie, biegnie do apteki, a ja tulę małego zmęczonego Misia. Reszta dnia to sinusoida - spadek temperatury po leku - czyli poprawa nastroju, zabawy, jedzenie z apetytem a potem znów wzrost temperatury, płacz, przelewanie się przez ręce. I ból serca, kiedy musimy przemocą oczyszczać nosek, aplikować lekarstwo, które jest beeee... Na razie Mi jest za mały, żeby powiedzieć: &quot;Ok, mamo, wezmę ten syropek, ale to będzie cię kosztowało autko!&quot;&lt;br /&gt;
Teraz Groszkek śpi ululany, jak kwadrans temu zaglądałam, nie miał gorączki, oby tak dalej &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/smile.png&quot; alt=&quot;:-)&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt; 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Na dobry początek dnia</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/532-Na_dobry_poczatek_dnia.html</link>

    <description>
        historyjka o ptakach &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/laugh.png&quot; alt=&quot;:-D&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://video.interia.pl/obejrzyj,film,35387&quot; title=&quot;zobacz tu!&quot;&gt;zobacz tu!&lt;/a&gt; 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Poranek kota</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/531-Poranek_kota.html</link>

    <description>
        Znalazłam na Interii moją ulubioną kreskówkę o kocie &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/smile.png&quot; alt=&quot;:-)&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt;  polecam, jest świetna &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/smile.png&quot; alt=&quot;:-)&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://video.interia.pl/obejrzyj,film,93925&quot; title=&quot;Poranek kota&quot;&gt;Poranek kota&lt;/a&gt; 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Względność czasu</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/530-Wzglednosc_czasu.html</link>

    <description>
        Czytam książkę, której akcja toczy się dawno temu. Zachwyca mnie w niej podejście ludzi do czasu - ktoś przyjeżdża do przyjaciół i pyta: &quot;Czy mogę się u was zatrzymać na krótko? rok albo półtora?&quot; 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Lęki separacyjne</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/529-Leki_separacyjne.html</link>

    <description>
        to coś nad czym teraz bardzo wytrwale pracuje Mi. Poranne rozstanie z mamą jeszcze jakoś znosi, ale potem każde wyjście do kuchni czy łazienki kończy się lamentem. Na szczęście również pamięć Mal00cha jest w fazie rozwojowej - niebawem chicha już z tatą &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/smile.png&quot; alt=&quot;:-)&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
Poza tym zdarza mu się już stać bez trzymania i przechodzić za rączki więcej niż 5 kroków. Poczynił pierwsze próby budowania wież (zamiast wyłącznie dekonstrukcji). Inicjuje zabawę w morze (przykrywamy się błękitnym kocykiem i pływamy, bulgocząc) - a kukanie przez dziurę w łóżku - to już prawdziwy przebój! 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Życzenia na Wielką Noc</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/528-Zyczenia_na_Wielka_Noc.html</link>

    <description>
        Ponieważ nadal jesteśmy niezorganizowani (a w każdym razie ja) i znów nie napisaliśmy ani jednej kartki z życzeniami - to tutaj chcę powiedzieć wszystkim - że jeszcze chwila, a będziemy świadkami uobecniania się największych tajemnic - Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pana. &lt;br /&gt;
Niech więc Wasze serca wypełni Chrystusowy Pokój - życzę nadziei, takiej zielonej i zupełnie świeżej, spokojnych dni, ciepła i miłości &lt;img src=&quot;http://e-tamaris.org/templates/default/img/emoticons/smile.png&quot; alt=&quot;:-)&quot; style=&quot;display: inline; vertical-align: bottom;&quot; class=&quot;emoticon&quot; /&gt; 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Wielkie oczy dzieci</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/527-Wielkie_oczy_dzieci.html</link>

    <description>
        są szeroko otwarte na cały ten zadziwiający świat. Szkoda, że w większości nam to zdziwienie przechodzi. I tylko niektórzy dorośli potrafią nadal wpadać w zachwyt nad Bożym stworzeniem. I ci żyją najdłużej. 
    </description>
</item>
<item>
    <title>I znów pożegnanie</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/526-I_znow_pozegnanie.html</link>

    <description>
        Wczoraj w nocy odszedł mój Wujek, Ojciec Chrzestny, starszy brat mojej Mamy. Nagle, niespodziewanie ale w pełni pokoju. Był matematykiem, uczył w technikum, ale to nie tylko Nauczyciel - to Wychowawca. Zawsze zatroskany o los swoich uczniów, o to, żeby sobie życia nie spaprali. Jeździł z nimi na kajaki, na rowery - nawet gdy był już na emeryturze. Prawdziwy pasjonat swojej dziedziny wiedzy - ale i działania na rzecz innych, swojej społeczności.&lt;br /&gt;
A przy tym Człowiek ciepły, pogodny, łagodny. Potrafił jechać pociągiem osiem godzin, żeby złożyć mojej Mamie życzenia imieninowe w  środku zimy - mimo, że musiał wracać tego samego dnia. Pamiętam, jak miałam kilka lat i poprosiłam, żeby bawił się ze mną w ślub - bez mrugnięcia okiem, z całą powagą odgrywał rolę Pana Młodego.... 
    </description>
</item>
<item>
    <title>Kiedy patrzę na małego Mi,</title>
    <link>http://e-tamaris.org/archives/525-Kiedy_patrze_na_malego_Mi,.html</link>

    <description>
        leżąc obok niego wieczorem, nie mogę wciąż wyjść z podziwu nad cudem jego istnienia i cudem cudowności sposobu, w jaki jest... To nadzwyczajne i niezasłużone, że się urodził, że jest zdrowy, cały, że rośnie i jest mądrzejszy każdego dnia. Że uśmiecha się do mnie przecudnie każdego ranka, że tyle już umie, że jest z nami.  
    </description>
</item>

</channel>
</rss>
