Sobota, sierpień 30. 2008
Ano właśnie... Małż zmarszczył się, skupiony, a kiedy go już rozprostowało, wypowiedział te przerażające słowa: "Żono, czas na prawo jazdy!" Jakiś czas potem jechałam z koleżanką autem, skarżąc się jej na tę perspektywę i przekonując, że ja naprawdę nie mam talentu i niechybnie, przejadę kogoś, albo cóś. I jaka sytuacja nagle nam się objawiła? Otóż, na chodniku stoi na światłach awaryjnych auto nauki jazdy, w środku siedzi blady młody kursant, za autem zaś para: siedząca na krawężniku i rozcierająca nogę starsza kobieta i poddenerwowany instruktor! I jak mam się nie bać???????????????
Sobota, sierpień 30. 2008
Minio miał dzisiaj nieco zwariowany dzień. Z racji pewnych zawirowań niestety nie mógł wyjść rano na spacer, na którym zwykle śpi. W związku z tym, zasnął mi na rękach dopiero przed 13-stą, już po powrocie do domu. Co za tym idzie - obiad jadł o... 16, podwieczorek wcale i dopiero kolacja wypadła jakoś w jego porze. Ale to wszystko nie odebrało mu dobrego nastroju i fajnych pomysłów. Więc przede wszystkim - zaprosił nas do zabawy w misioduchowego berka. Polega to na tym, że berek zakłada na głowę pieluszkę i udaje ducha, goniąc krzyczące ze strachu ofiary. Złapany przejmuje oczywiście rolę straszyciela  Poza tym Misio odkrył osobiście zastosowanie owcy - pacynki - ubrał ja na rączkę i ruszając nią, grubym, misiowym głosikiem wołał: "Beee!". No a w wanience zażądał nalania kropelki dziecinnego żelu pod prysznic na paluszek i wymył łapki, elegancko miziając jedną o drugą (a nikt go tego nie uczył  Ahaaaaaaaaaaa i dostał nocnik! Bardzo mu sie spodobał, zwłaszcza patrzenie na świat przez zielony przezroczysty plastik
Piątek, sierpień 29. 2008
Kto nie umie cieszyć się jedzeniem, wkrótce sam robi się niejadalny!
Josef Schadhauser, Christian Nusser "Raz - dwa i po bólu! Proste i skuteczne leczenie kręgosłupa"
Środa, sierpień 20. 2008
Pięciolatek do taty: "Kurde, tatuniu, kiedy ruszymy???"
Środa, sierpień 20. 2008
To polecam potrawę, którą dziś przygotowałam na obiad  z przepisu pani Kręglickiej.
Na rozgrzane w płaskim rondlu masełko kładziemy filety (najlepiej płaty) z dorsza, trochę solimy, na to idzie pokrojona w talarki biała część pora, sól i pieprz, utarta na grubej tarce marchewka, oraz male opakowanie gęstej śmietany, troszkę soli i pieprz again. Przykryć, gotować na średnim ogniu około pół godziny. Doskonale smakuje również odgrzane
Wtorek, sierpień 19. 2008
Stoi kobieta pod "zygmuntem" (dzwonem)i mówi: czemu my tu stoimy, no, idziemy dalej!
albo taki dialog:
- idziemy do muzeum katedralnego?
- a co tam jest?
- płaszcz koronacyjny...
- a co ty płaszcza nie widziałaś?
Sobota, sierpień 16. 2008
Biedne Misiątko dzielnie zniosło burzę - żaden grzmot mu nie straszny. Ale dziś było dużo gorzej, za sprawą wiertarki pana sąsiada z góry. Przez akustykę naszych blokowych mieszkań, odgłos był spektakularny i chyba bardziej straszny, niż gdyby wiercenie odbywało się u nas. No bo hałasuje, ale źródła nie widać :/ Przesiedział więc Mal00ch wtulony kurczowo we mnie a potem w Małża kilkanaście minut. Ale potem uległ naszemu spokojowi i łagodnym tłumaczeniom - i w huku w najlepsze się bawił
Sobota, sierpień 16. 2008
Mi odkrył nową fascynującą aktywność - kręcenie się wokół własnej osi. Prosi o włączenie muzyki (bardzo kategorycznie) po czym po wyrażeniu zadowolenia (machanie łapkami i 1242678 uśmiechów) zaczyna sobie krążyć. I to z wdziękiem oraz profesjonalnie, jak zawodowy tancerz - obracając główkę dopiero po pół obrotu
Piątek, sierpień 15. 2008
Naprawdę - niekiedy mi się udaje. Ostatnio np. wzięłam takie ciasto jak na placuszki z jabłkami - i wrzuciłam do niego maliny  mniami, polecam!
Piątek, sierpień 15. 2008
Po skrupulatnym przeliczeniu miedziaków zawiniętych w szmatkę i schowanych w garnku w ogrodzie, oraz po wielu westchnieniach i lamentach (ja) i pokrzepiających "no, no, matka..." (Małż), zdecydowaliśmy się na przebudowę kuchni. Polecony Pan R. obejrzał całe nasze 6 m2, drapał się długo po głowie, szarpał wąsa - ale wymyślił mnóstwo uroczych zmian. A do tego wybraliśmy z katalogu (znaczonego przez kocura Pana R. - serio!) okleinę pt. wiśnia oraz ciekawy blat - wygląda, jakby w nim zatopiono kawałeczki fiołkowych płatków. Już się nie mogę doczekać, kiedy zobaczę naszą kuchenkę odnowioną!
Piątek, sierpień 15. 2008
Co za dzień! Już wczoraj wieczorem solidna burza, kolejna nad ranem i znów przed 8 i po 18 - a teraz też słyszę grzmoty. Czarne chmury, wielki wiatr, błyskawice, huk, sino za oknem - brrrr!
A w domu Mi zajęty zabawką, Małż robi kawę, Gioia drzemie, ciepłe światło lampy i koncert fagotowy Vivaldiego....
Piątek, sierpień 8. 2008
Jadą dwie panie pociągiem do pracy. Jedna - starsza - pokazuje drugiej - młodszej - zdjęcia swej niedawno narodzonej wnuczki. Opowiada, jak to zawijają ją szeroko w pieluszki, ze względu na bioderka. Młodsza cieszy się: "aaaa, no właśnie, ja też moją córkę tak zawijałam - ale w sumie czemu tak się robi???" Babcia odpowiada: "A bo wie pani, dziewczynki potem mają coś z tymi bioderkami, że niedobrze ustawione, czy coś, chłopcy to tam co innego mają, ale u dziewczynek to te bioderka, no i trzeba je tak szeroko zawijać".
Przeraziłam się - przecież każdy pediatra teraz powie, że rozstawianie szeroko nóżek przy zawijaniu w pieluszkę jest konieczne przy podatności dziecka na dysplazję stawów biodrowych, czy już przy jej zaistnieniu - i to pod kontrolą ortopedy! W innym razie - może być wręcz szkodliwe, a na pewno jest po prostu nienaturalne. Ale jak widać - przesądy są wciąż żywe...
Czwartek, sierpień 7. 2008
Idąc do pracy mijam osoby - zwykle w wieku okołoemerytalnym - oczekujące na bezpłatne masaże na specjalnym łóżku. Wystarczy rozpostrzeć na nim swoje czyste prześcieradełko, obsługa przyciska włącznik i zdrowie samo przychodzi. Najśmieszniejsze jednak, że dziś widziałam sporo pań, umilających sobie oczekiwanie paleniem papierosków. Ciekawe, czy przyszło im do głowy, że gdyby zrezygnowały z tej kolejki o świcie a za to rozstały się z nałogiem, były by o wiele zdrowsze niż po pięćdziestu zabiegach na magicznym łożku?
Czwartek, sierpień 7. 2008
Umiejętności Mi rozwijają się lawinowo i niepostrzeżenie. Zaskakują mnie z dnia na dzień!
Na dziś Mi umie:
- pokazać różne części swojego ciała - dziś rano były to rączki, nóżki i nosek,
- chodzić i biegać z minimalną ilością wywrotek,
- jeść łyżeczką - choć to nie jest dla niego zbyt pasjonujące,
- podawać i odkładać na miejsce różne rzeczy, kiedy się go poprosi - nie trzeba mu pokazywać palcem np. butków - wystarczy powiedzieć np: "weź swoje butki i postaw je tam, gdzie buty rodziców",
- wyłączać telewizor przyciskiem w obudowie,
- tańczyć,
- zarządzać dorosłymi - bierze delikwenta za rękę i zleca do wykonania różne rzeczy - wielkodusznie potrafi obdzielić obowiązkami kilka osób...
No i na pewno jeszcze dużo innych rzeczy
Czwartek, sierpień 7. 2008
No to dwa słowa o wakacjach Misia - właściwie pierwszych w jego życiu
 Najpierw - tydzień w moim Rodzinnym Mieście. Mi poznawał centro storico, jadł precle i pyszne mięska przygotowane przez Cioteczkę, wołał "o,o!" na gołąby i dorożki, oraz przespał wizytę w okolicach Zamku na Wzgórzu. Poza tym miał mnóstwo miejsca do biegania w mieszkaniu (jakby nie było - 4 pokoje i duża kuchnia) i gonienia kotów. Szczególne uznanie wzbudziły dzwoneczki wiszące we framudze - każdy z członków rodziny był okresowo zatrudniany do prezentacji dźwięków radosnych.
 Na kolejny tydzień przenieśliśmy się do źródeł królowej polskich rzek. Tam pogoda nas niestety nie rozpieszczała. Zamiast wymarzonych wędrówek po górach były wizyty w oddalonym o ok. 2 km od naszego pensjonatu centrum miejscowości. W deszczu to małe wyzwanie dla rodziców - zafoliowany w wózku Mi miał to za nic  Udało się chyba dwa razy Małżowi ponosić syna w nosidełku na plecach - rozczulający jest widok maluszka zasypiającego i zwisającego bezbronnie każdą częścią małego ciałka  Kilka pogodnych chwil Mi spędził ganiając radośnie po wielkim trawniku koło domu i próbując zjeść jabłkowe spady. Huśtawka niespecjalnie mu się podobała...
I na koniec napiszę mało oryginalnie - szkoda, że te dwa tygodnie tak szybko minęły....
|