Niedziela, lipiec 13. 2008
z tygodniowych wakacji w moim Rodzinnym Mieście! Kilka miłych spotkań, stare śmieci. Minio szaleje z Prababcią i Dziadkiem, a jego Ciocia tymczasem, szczęściara, na Krecie  Pogoda dopisuje, jeśli tylko zelżeje upał - czeka nas wiele pięknych spacerów
Piątek, lipiec 11. 2008
przeciwko noszeniu skarpetek do sandałów!!! Nie, nie i jeszcze raz nie! Jedyny dopuszczalny wyjątek, to cieniutkie (5-7 DEN) pończochy do wieczorowych sandałków. Mój sprzeciw dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet.
Zaraz przypomina mi się koleżanka, zwana Rusałką - zwykła nosić skarpety frotte, lekko zobwarzankowane, do sandałów "góralskich", czyli z rzemyczków. No comments....
Czwartek, lipiec 10. 2008
na świecie niż radosny śmiech szczęśliwego dziecka...
Czwartek, lipiec 10. 2008
był u nas oooooooooomlet  z groszkiem, kukurydzą, pomidorami i ziołami
Wtorek, lipiec 8. 2008
Wczoraj biegał po pokoju i mówił: "Ni ni ni" trzymając się za nosek! Efekt - kapitalny  Mówi też "baba" a czasem "baba papa" - co chyba znaczy, że Babcia poszła do domu. Przecudnie dziś na dobranoc szeptał Małżowi "Pa pa" i czule mówił: "Ta - to". A "mama" nie mówi.
Sobota, lipiec 5. 2008
będzie menedżerem!
Na czas kąpieli jego mała wanienka jest wstawiana do dużej wanny. Mi siedzi cały zadowolony i podziwia otoczenie - między innymi prysznic. Trochę go fascynuje a trochę przestrasza - ale jest coraz odważniejszy. Oswajanie się wygląda tak, że ja klęczę przy wannie i trzymam prysznicową słuchawkę w ręce, a Mi pokazuje łapką gest przekręcania kurka. Więc odkręcam wodę. Mal00ch komentuje: "Ha ha!!!" i pokazuje: zakręcić! A potem: odkręcić! Co jak co, ale zarządzanie cudzą pracą ma w małym paluszku!
Sobota, lipiec 5. 2008
niech anihiluje 2 jamniki szczekające piętro niżej i kogoś, kto muzykuje na cały regulator pod oknami!!!!!!
Czwartek, lipiec 3. 2008
Słyszałam kiedyś uroczy reportaż w Trójce. Otóż, pewna pani na wsi, miała koguta. Bez kurek. No i ten kogut chodził sobie tam i sam po okolicy, bo gospodarstwo nie było jakoś szczególnie dobrze ogrodzone. Pewnego dnia gospodyni widzi swego faworyta, jak idzie przez podwórze, skrzydła ciągnie po ziemi, potyka się i zatacza. Była przekonana, że ma przed sobą ofiarę wypadku samochodowego! Ale obserwacje objawiły zaskakujące fakty. Otóż, kogut w swoich wędrówkach dotarł do wiejskiego GS-u (czyli sklepu typu "szwarc, mydło i powidło"). "Dowcipni" bywalcy wzięli kapturek zamykający butelkę wina prostego, nalali ciutkę i podstawili mu pod dziób. Ptaszysko wypiło i... zasmakowało... Od tej pory przychodził codziennie i - co tu owijać w bawełnę - chlał na umór. Właścicielka była w rozpaczy. Ale sąsiad kupił kurki  Kogut poznał uroczą kokoszkę i przestał pić - cóż, nie był juz tak rozdzierająco samotny, jak wprzódy....
Czwartek, lipiec 3. 2008
Widzę go codziennie kiedy jadę do pracy i kiedy wracam. Tu ktoś rzucił się pod pociąg. W tej ostatniej drodze musiał przejść między domami. Nie pamiętam, o jakiej porze dnia zdarzył się ten wypadek - ale na pewno mieszkańcy osiedla byli zajęci swoimi sprawami. Ktoś spał, ktoś się budził, kogoś bolał ząb, ktoś się z czegoś cieszył, a ktoś inny trapił. Dzieci śpiewały albo płakały, faceci pili piwo a kobitki plotkowały. Może ktoś widział tego człowieka przez okno. Może coś o nim pomyślał, może np. "Ciekawe, dokąd idzie", albo: "Ale ochlaptus!", albo: "Przypomina mi wujka Zdziska". On pewno już nikogo i niczego nie widział - tylko ten pociąg...
Czwartek, lipiec 3. 2008
Oczywiście, w sposób zgodny z moimi najczarniejszymi przypuszczeniami  Mi za dużo śpi w dzień, więc o ósmej nie jest jeszcze zmęczony. Godzinka drzemki przypada na poranny spacer, a około półtorej godziny na popołudniowe wylegiwanie się ok 14 - 14:30. Dziś kładliśmy Mal00cha dużo później, przeciągnął nam się angielski (ostatni przed wakacjami) i zasnął po ok. 20 (a nie 50) minutach, bez biegania po łóżku, ciągnięcia za żaluzję i wydłubywania mamie oczu
Środa, lipiec 2. 2008
Przychodzi zajączek do nowo otwartego sklepu misia:
- Dzień dobry misiu, poproszę pół kilo soli!
- Wiesz zajączku, dopiero otwarłem sklep, nie mam jeszcze wagi, nasypię ci tak na oko - odpowiada miś.
A zajączek:
- Do nosa se wsyp, głupolu!
Środa, lipiec 2. 2008
Dzisiaj słyszałam w TV o badaniach (było to sprawozdanie z dzisiejszego artykułu w jednym z dzienników), dotyczących przyczyn epidemii otyłości i cukrzycy w Europie. Okazuje się, że jednym z głównych winowajców jest FRUKTOZA. A więc cukier prosty występujący w kukurydzy, miodzie i - przede wszystkim - w owocach i warzywach!!!!!
Sporządźmy więc pobieżną listę produktów, których jeść nie powinniśmy:
- czerwone mięso,
- drób (bo karmiony hormonami),
- jajka (cholesterol),
- tłuszcz,
- ryba (te tłuszcze niby zdrowe, ale i tak podejrzane, wiele ryb ma rtęć),
- pieczywo, kasze, makarony (tuczą rzecz jasna),
- warzywa i owoce (tuczą, jak wynika z powyższego artykułu),
- nasiona, pestki, orzechy (tłuste),
- słodycze (no comments),
- mleko (dorośli go nie trawią, przetwory są schemizowane),
- woda (jest na peeeewno zanieczyszczona, w butelkach kupujemy tak naprawdę kranówę, zreszta, nie do końca wiadomo, czy nie reaguje z plastikiem - nierozkładalnym - z opakowania).
I czy naprawdę trzeba nam wielkiego kataklizmu, żebyśmy wyginęli???????????????
|