Poniedziałek, lipiec 30. 2007
 Dostałam od Chrzestnej Małża uroczą miltonię. Ciocia powiedziała: "Jeśli ponownie zakwitnie, będę cię podziwiać!" No to już można...
Poniedziałek, lipiec 30. 2007
Zawsze trzeba było odwiedzić obydwie.
Jedna w małym mieście, dom z ogrodem, wolność brudzenia się i widywania dorosłych tylko przy posiłkach. Bury za łażenie po drzewach i po spróchniałych belkach pod stropem strychu. Zabawa w "bandę" i kłótnie z kuzynami i truskawki z krzaczka, wygrzane w piasku.
Druga w wielkim mieście - białe spódniczki, kocyk na trawniku przed blokiem, mydełko z Pewexu i niedzielne lody z Dziadkiem w Historycznym Miejscu.
Nie do porównania i nie do przecenienia.
Poniedziałek, lipiec 30. 2007
 Mi spał mało wczoraj w ciągu dnia i potem w nocy. Wstałam jak zombie :] Potem się wiercił i jadł, potem śmiał i bawił Hipolitem (czerwonym hipciem - grzechotką od Chrzestnego), potem nie poszliśmy na spacer, bo lało. A jeszcze bardziej potem zastanowiłam się: "hmnnn, a może jednak wyjdziemy - przeciera się..."
W tym momencie od strony pupy Mi usłyszałam charakterystyczny odgłos... Akcja! Przewijak! Napy rozpiąć! Pajacyk w górę! Pieluszka w dół! Chusteczki! Papierowe ręczniki! Tetrowe pieluszki! I jeszcze raz!
Kiedy otarłam pot z czoła, nasz syn popatrzył mi filuternie w oczy i... siiiiiiiii...
No więc mamy komplet, spokój i drzemanie, zażegnano niebezpieczeństwo w postaci zrobienia prezentu jutro pani doktor. A Tatuś może się cieszyć, bo go ominęło
Poniedziałek, lipiec 30. 2007
to między innymi walizki. Mama miała taką ze skaju groszkowanego, w kolorze...hmn... wyrobu czekoladopodobnego  Mieściły się tam sukienki, bluzeczki, spódniczki... U Babć wszystko było wypakowywane na przygotowane dla nas półki. A walizka odpoczywała pod szafą lub pod starym stołem. Zresztą, o wiele bardziej podobała mi się babcina właśnie walizka z impregnowanego materiału w czerwono - zieloną (chyba) kratę. Można ją było złożyć potem w zgrabny płaski pakiecik i spiąć lakierowanymi napami. Długo potem Tato sprawił sobie walizkę na kółkach, a Siostra przebiła ją o 3 klasy co najmniej. A mnie wciąż podoba się taka jeżdżąca z tworzywa, we wściekle groszkowo - seledynowo - pistacjowym kolorze
Poniedziałek, lipiec 30. 2007
to będzie ergonomiczny koniecznie! W naszym miłym mieszkanku "podługowatość" jego powoduje, że odległość od kuchni do sypialni to dobrych 15 płaczów misiowych  Bez elektronicznej niani w ogóle nie mogłabym się oddalać. A kuchenka malutka - nie wiem, czy Mi w kojcu by tam się zmieścił razem ze mną? chyba, że przechowam go np. - skoro mamy lato - w 1 z szuflad otwartego zamrażalnika
Piątek, lipiec 27. 2007
to nowa specjalność naszego Maleństwa. Tak to jest, jak sie nie robi kupki codziennie...
Czwartek, lipiec 26. 2007
Mi wczoraj po raz pierwszy śmiał się głośno
Czwartek, lipiec 26. 2007
Wyniki badań moczu są znów złe - wykazały zakażenie Enterococcus Faecalis w ilości 10 do 6. To te same bakterie co w szpitalu. Pani doktor sama zdziwiona, mamy nadzieję, że jednak to nasze "brudne" pobieranie, ech. Poza tym kardiolog wysłuchał mu szmery w serduszku - kontrola za dwa miesiące... Aż się boję iść na kontrolne USG nerek! Acha, chyba jeszcze dostaniemy skierowanie do chirurga, bo mal00ch wyraźnie woli patrzeć w lewo i zaniedbuje prawą stronę.
Niedziela, lipiec 22. 2007
Dziwiły mnie listy młodych mam, wkurzonych na słodko - landrynkową wizję wczesnego macierzyństwa. Mówiły, że różowiutki pyzaty aniołek, wiecznie uśmiechnięty i trzymany w ramionach przez równie anielską i zadbaną mamę - to bajka. Teraz wiem, ile miały racji! Mi ma już ponad 2 miesiące, a ja zamiast coraz mniej, to coraz bardziej czuję się niekompetentna. Nie mogę z niczym zdążyć, ginę w stosach spraw i rzeczy, a dzisiaj do kościoła ubrałam bluzkę tył do przodu. Mi wciąż chyba nie zdrowy, ja mam za mało mleka, a dokarmianie go to nie tylko smak porażki, świadomość, że gdybym nie żyła w miejscu na świecie, gdzie są sztuczne mleczka, dzieciak by mi zmarniał. To również pytanie o inne wymiary naszego życia. Jest też niepotrzebna złość na - nierozumne w końcu - stworzenie kocie, któremu czasem łepek bym urwała, kiedy włazi gdzieś gdzie nie trzeba, a ja nie mogę nic z tym zrobić. Brakuje mi celebracji niedzieli, normalnych obiadów z ziemniakami i sałatą i czystych okien.
Tak bardzo bym chciała sprawdzić się jako Mama i Żona!
Piątek, lipiec 20. 2007
Mam nową zabawę - kiedy bladym świtem pcham wózek z Mi przez osiedle. Typuję, który z mijanych samochodów ruszy w momencie, gdy będziemy go mijać... Podrdzewiały maluch? Taaaak! Piękne srebrzyste volvo z napędem na 4 koła? Nieeee! Furgonetka z piekarni, która w poprzednim życiu służyła w Deutsche Post? Jaaaa! Najnowsza fabia? Nieeee! Łatwo sobie wyobrazić odgłosy tego, co ruszało.
A kiedy ubawiona wróciłam do domu, okazało się, że w baraczku pod oknami sypialni zgrzytanie i walenie młotkiem - panowie wymieniają okna...
Piątek, lipiec 20. 2007
a nawet trzeba. Odkąd spędzam dni z Mi w sypialni, bez telewizora, radia i komputera - dowiedziałam się o nim więcej niż kiedykolwiek. Myślę, że danie drugiej Osobie czasu, przestrzeni, wyłączności- sprawdza się również w przypadku dorosłych.
Piątek, lipiec 20. 2007
Bo na mieszanym pokarmie przybyłem pół kilo w 5 dni
Piątek, lipiec 20. 2007
i to jest bardzo pocieszne zjawisko! Zostały bowiem w niewielkiej ilości te najstarsze, są dłuższe i fajnie sterczą wśród najświeższych. Fajnie, bo już się bałam, że odziedziczył łysą fryzurę po jednym z Dziadków
Poniedziałek, lipiec 16. 2007
dziś ile wlezie! Najpierw zastałam ją na przewijaku, potem w łóżeczku Mi. Następnie wyciągnęła jego kocyk z szuflady. Wskoczyła na swój parapet, systematycznie oberwała firankę i wywlokła jedną z żabek - fajna do zabawy... Najfajniej zaś było wskoczyć na szafkę w kuchni, zrzucić talerzyk przykrywający garnczek i stłuc nam małą, śliczną tackę w cytrynki! A na deser kocinka polazła na komodę, skąd już blisko na telewizor - ale tam już dojść nie zdążyła. Czasem bym ją przerobiła na kot - lety :]
Poniedziałek, lipiec 16. 2007
mniej więcej co 2 - 3 godziny. Docelowo powinien dodatkowo dostać ok 300 ml mieszanki. W pewnym sensie sprawia mi to przykrość - nie mogę wykarmić swojego dziecka  Na dodatek wybudzanie młodego w nocy spowodowało, że wrócił do swojego najwcześniejszego obyczaju - pociumkiwania przez sporą część nocy. Budzi się do jedzenia, chwilę je mocno, a potem puszcza pierś i się awanturuje. Podaję mu na powrót, znów ciumka pół minuty i puszcza i tak w kółko... Teraz śpi sobie, nie miał okazji odpoczywać po spacerze, to nadrabia
|