Niedziela, kwiecień 29. 2007
 Dziś jest święto mojej Patronki. Nie podobała mi się, kiedy byłam dzieckiem - jakaś dziwna zakonnica. Dopiero potem o. Ludwik Wiśniewski otworzył mi na nią oczy i pokochałam ją całą siłą, jaką daje świętych obcowanie... czuję się jej duchowym dzieckiem, zaopiekowanym przez Nią z miłością zaborczą, opiekuńczą i wiele razy żartobliwą  nie raz czułam zapach Jej habitu i widziałam w wydarzeniach Jej obecność.
 Niezaprzeczalnie była córką Toskanii, wchłaniając całe gorąco, zapalczywość i oddawanie się w całości tej krainy. Analfabetka, napominająca papieża z miłości do Kościoła, kobieta niezłomnego charakteru, wielkiego serca i poczucia humoru. I tak bardzo, bardzo bliska współczesności...
Niedziela, kwiecień 29. 2007
Jak widać, mam nowe zdjęcie z filiżanką kawy w lewym górnym rogu strony. I to nie byle jakie zdjęcie! Zrobiła je Pani Doktor podczas naszej wspólnej wyprawy do Toskanii - więc jest to esspresso macchiato jak najbardziej autentyczne i oryginalne - pachnie i smakuje mi do dziś. Bardzo dziękuję Pani Doktor za zgodę na wykorzystanie jej zdjęcia
Sobota, kwiecień 28. 2007
... mimo, że jeszcze kwiecień  obudziliśmy się bardzo rano, bo Gioice coś się dziś przyśniło i miaukała nam pod drzwiami, dobijając się intensywnie. Ostatecznie Małż poszedł dotrzymać jej towarzystwa około 7, a wstaliśmy jakieś 40 min później, bo ja zaraz po śniadaniu biegłam do fryzjera. Z lekkim drżeniem, bo pierwszy raz do tego zakładu. Kasia i Basia, którym dotychczas powierzałam moje włosy, pracują na parterze budynku, w którym jest nasza firma, więc teraz to wyprawa do innego miasta. Dziś byłam u Kingi, 10 minut od domu i napraaaawdę jestem zadowolona 
Potem wybrałam się z Małżem na placyk po zakupy, a głównie po dresowe (o zgrozo!) spodnie, w których będzie mógł mi asystować przy porodzie. Kolejny raz zadziwili mnie klienci przydomowego warzywniaka - przede mną ze 6 osób, ja sapię, komentuję do Małża, że już mi trudno stać - nikt nawet nie spojrzy, nie mówiąc o przepuszczeniu mnie w kolejce.
Potem troszkę domowych zajęć, obiadek i w końcu miłe nic - nie - robienie z Małżem, mrrrau!
Sobota, kwiecień 28. 2007
Zaczyna się Wielka Majówka, więc wiele osób wybiera się gdzieś samochodami. I jak zwykle przy takich okazjach, dziennikarze namawiają do ostrożnej jazdy. Dlaczego? Bo trzeba dbać o bezpieczeństwo? Bo nie warto szarżować? Bo lepiej dojechać później, ale dowieźć rodzinę i siebie do celu - a przy tym nikogo po drodze nie zabić? Bo nie wszystkim umiejętności pozwalają na szybsza jazdę? Nieeee, nic z tych rzeczy! Otóż powód jest jeden - MOŻE NAS ZŁAPAĆ POLICJA! No i po co nam wtedy wstyd i wydatki na mandat - albo co gorsza, łapówkę? Takie oto, wysoce rozsądne i moralne wskazówki mają dla nas dziennikarze...
Piątek, kwiecień 27. 2007
Nie jesteśmy z posłem M. z jednej opcji, ale...
Kiedy wczoraj w studio poseł K. stwierdził, że jeżeli poseł G. zostanie wicepremierem, to zapewne zechce wybudować w Kielcach port lotniczy. Wtedy M. dopowiedział: "lotniczy to mało - MORSKI!"  Gratulacje, Panie Pośle - uśmiałam się do łez.
Piątek, kwiecień 27. 2007
W zasadzie to kicia dla jej Siostry. Ale na razie zostanie pod opieką Kociej Cioci, bo Kocia Mama pojedzie zarobić na jej utrzymanie za granicę
Maleńka została wypatrzona na jednym z portali i jest PRAWIE brytyjką - mamę ma rasową, a tatę - hmn, no cóż - przystojnego. Nie chwaląc się, to ja ją wypatrzyłam, więc mam nadzieję, że dostanę pozwolenie na publikację zdjęcia!
Czwartek, kwiecień 26. 2007
zatrudnijcie mojego Małża! Od kilku dni, biedaczek, przerabia stosy prania, które ja produkuję od rana. Kocyki, ręczniki kąpielowe, pieluszki, body, kaftaniki i koszulki, śpioszki i pajacyki, czapusie i łapki. I jeszcze jedna sztuka i jeszcze jedno maleńkie coś. Dobrze, że wybrał sobie w sklepie naprawdę fajną deskę - ażurową, z pantografem i płynną regulacją wysokości.
Przyznam szczerze, że wychodzi mu to doskonale. A umiejętności równiutkiego poskładania np. T - shirtów to mu wręcz zazdroszczę!
Środa, kwiecień 25. 2007
 ...wypełnianie sie czasu - wczoraj i w nocy sporo niepokoju, bólu w dole brzucha wśród fikołków naszego Potomka. Spanie bez przykrycia, bo gorąco, trudność ze wstawaniem, bo boli, kiedy Mal00ch "opada" na dno brzucha. Wciąż się boję, że nie zdążymy, że jeszcze to nie zrobione, tamto nie zrobione. Myślę, że tak być powinno - bo inaczej, której kobiecie by się tak spieszyło do porodu???
Wtorek, kwiecień 24. 2007
właśnie niedawno wróciliśmy - okazuje się, że nasza Dzidzia ułożyła się wreszcie tak, jak trzeba! długo leżała poziomo, potem na skos - a teraz ma główkę na dole, a pupę u góry. Doktor daje nam czas do weekendu 11/12 maja - jeśli nic się nie wydarzy - no to trzeba będzie, żeby nam w szpitalu pomogli. Ale - bądźmy dobrej myśli  Zawalczymy!
Wtorek, kwiecień 24. 2007
... które doprowadzają mnie do szewskiej pasji!!!! ostatnio moją faworytką jest filmik jednego z operatorów telefonii komórkowej, w którym promuje się internet w pakiecie dla firm. Osoby występujące w nim mówią: "Ziiiiuuuuuuuuuu!" a ja ZIUpełnie spokojnie wyciszam telewizor!
Wtorek, kwiecień 24. 2007
W mojej Ulubionej Stacji Radiowej jest pewien Pan Redaktor. Robi dużo pożytecznych rzeczy - tego absolutnie mu nie odbieram. Czasem jednak pienię się kiedy słyszę jego wypowiedzi. Prowadząc audycje z zagadkami, uwielbia mówić do czterolatków językiem najeżonym trudnymi słowami - aż słychać, jak się maluch po drugiej stronie zapowietrza! Dorosłym tez nie odpuszcza - kiedy nie znają odpowiedzi na proste pytania, tryumfuje: "Nieeeeeeeeeeee! Zła odpowiedź! TEGO pani nie wie? przecież to każdy wie!" Brrrrrrr!
Ale dzisiaj miałam małą satysfakcję - okazało się że i Pan Redaktor nie jest nieomylny - opowiedział, jak to u sportowca zbadano poziom TESTESTERONU! He he...
Niedziela, kwiecień 22. 2007
... i może nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że liczy on sobie... niewiele ponad rok życia. Wybrał na komórce swoich Rodziców akurat numer Małża  Rodzice zaś, absolutnie słusznie, stwierdzili, że to nie przypadek i oddzwonili na ploteczki. Jak widać, Malucha już ciągnie do rozmawiania - a to niewątpliwie powołanie do przepowiadania, którym jest obdarzony jako członek Rodziny Dominikańskiej i imiennik o. Badeniego - oby Jahwe dał mu długie życie!
Sobota, kwiecień 21. 2007
Ano, powiedziałabym, że wręcz bardzo blisko. Dzidzia się rozpycha niemożebnie, wszędzie jej tam we mnie pełno. Popołudniami bolą mnie już i plecy i żebra. Na szczęście kupiliśmy poduchę do karmienia, w postaci wielkiego rogala, wypełnionego plastikowymi kuleczkami. Doskonale nadaje się też do odpoczywania, należycie podpierając kręgosłup i delikatnie masując.
We wtorek doktor przybliży nam ostatecznie datę porodu - no i spakujemy torbę! Pora na nas, pora!
A ja wciąż trwam w zadziwieniu, jak to się niesamowicie dzieje, że z dwóch odrobinek powstaje Nowe Życie, że pojawia się pełny, niezależny, autonomiczny Człowiek, że jest zdrowy i zechce przyjść do naszego domu
Piątek, kwiecień 20. 2007

Gioika miała ostatnio dwa trudne zadania - przyzwyczajanie sie do spania poza naszą sypialnią i nowe wejście do łazienki! to pierwsze już w zasadzie za nią. Jest cichutko całą noc, za to rano troszkę płacze za nami i z radością wita, kiedy tylko uchylimy drzwi.
Co do wejścia do łazienki - uczymy ją przechodzić przez klapkę, zamontowana w drzwiach. Wymaga to troszkę pracy (hehe) od kota - musi pchnąć "szybkę" łebkiem. Czasem jej to wychodzi, czasem nie, ale jest coraz lepiej
Piątek, kwiecień 20. 2007

Jak wiadomo, Sarenka, co to sprzedaje w pobliskim sklepie akcesoria dla dzieciaczków, nie należy do osób solidnych, za to ma talent do, hmnnnn, koloryzowania. Ostatnio obiecała nam, że zadzwoni do nas, kiedy tylko łóżeczko dowiozą z magazynu. Najpóźniej w poniedziałek. Rzecz jasna, telefonu żadnego nie było. Choć łóżeczko mamy już w domu - z innego sklepu, kupione od ręki - ale wpadłam wczoraj na pomysł, żeby do Sarenki zadzwonić i zapytać z głupia frant, co słychać... Małż troszkę się pośmiał, znając moje zamiłowanie do telefonowania. Ale potem spoważniał i mówi: "Tylko jest jeden kłopot - swoim telefonem zmusisz ją do kłamstwa".
To prawda! Małżu, dziękuję Ci, że słuchasz Aniołów Stróżów i dbasz o moje sumienie
|