Środa, listopad 29. 2006
...tym razem politologii. Pomysł na świąteczny żarcik wobec pani doktor, z którą mają zajęcia - kupią kartkę, najlepiej taką obciachową, grającą, i poślą kogoś z życzeniami i z tekstem: "chcieliśmy kupić w prezencie książkę, ale pani na pewno już wszystko czytała - nie wiedzieliśmy co, więc lepiej niech pani sama sobie coś kupi". A w kopercie pani ma znaleźć 20 zł. Mało tego - na Walentynki też będzie niespodzianka: koperta a w niej bilet na żużel w Świętochłowicach i pytanie: "wybierzemy się razem?"
Nie muszę chyba dodawać, że panów - chyba 19 - latków - to wszystko ogroooomnie to bawiło. Jaki to doskonały kawał! Coś ja chyba wyrosłam z tego poczucia humoru...
Wtorek, listopad 28. 2006
ale aż mnie nosi! Czytam wypowiedzi na temat przyszłości Marcinkiewicza i - niezależnie od tego, czy go lubię czy nie - żal mi go ogromnie! Przestawiają go z kąta w kąt, "Kaziu wynieś, Kaziu, przynieś, Kaziu, pozamiataj!" a on biegnie, wierny, sprawny, dający z siebie - jak wierzę - wszystko. Wiem, to danie mu możliwości wypełnienia ewangelicznego: "Słudzy nieużyteczni jesteśmy, wykonaliśmy tylko to co należało". Tyle, że wg Ewangelii nie jesteśmy nijak sługami żadnej partii ani żadnego człowieka, ani żadnej Kaczki!
Za Interią:
"Kazimierz Marcinkiewicz mógłby być doskonałym ministrem oświaty albo resortów gospodarczych - mówi Jarosław Kaczyński.
- Nie pozostawimy Marcinkiewicza samego. Sądzę, że otrzyma propozycję stanowiska w rządzie - powiedział premier pytany w dzisiejszym programie radiowym, czy Prawo i Sprawiedliwość będzie miało propozycję dla byłego p.o. prezydenta Warszawy.
- Kazimierz Marcinkiewicz mógłby być z całą pewnością doskonałym ministrem oświaty, no ale to jest kwestia koalicji. I Kazimierz Marcinkiewicz jednocześnie wyspecjalizował się - choć z wykształcenia jest fizykiem - w problematyce gospodarczej, więc może być też doskonałym ministrem resortów gospodarczych. Zobaczymy - powiedział premier. "
No, a jak się nie uda, to może trzeba się odpowiedzialnie zająć szaletem w Urzędzie Rady Ministrów????????
Niedziela, listopad 26. 2006
Taka jest zasada działania pewnego typu przechodniów. Wychodzi taki osobnik ze mną z dworca, widzi, że się spieszę. Przyspiesza na chwilę, wpycha się przede mnie i... zwalnia! W tłumie nijak go minąć a ja mam dobrych 30 s obsuwy
Niedziela, listopad 26. 2006
... nie pozostawiają ważnych spraw bez rozwiązania. Kiedy Małż - jak to on, niezwykle delikatnie - zwrócił im uwagę, że Mój Ulubiony Autobus odjeżdża z przystanku z upodobaniem kilka minut wcześniej (co uniemożliwia mi zdążenie) - odpowiedzieli! Otóż, okazało się, że Pan Kierowca ZAPRZECZYŁ jakoby dopuścił się tak haniebnego czynu. Wręcz przeciwnie, o ile autobus nie odjeżdża punktualnie, to spóźnia się kilka minut. Najzabawniejsze, że właśnie tego dnia, kiedy przeczytaliśmy pismo od Szefów od Autobusów, Mój Ulubiony Autobus odjechał znów dwie minuty wcześniej i na niego nie zdążyliśmy...
Niedziela, listopad 26. 2006
- byliśmy na niej dzisiaj z Małżem - ale mnóstwo cudowności! były i okazy stricte geologiczne, minerały, skamieliny, ale przede wszystkim całe zatrzęsienie ślicznej biżuterii!!! i to w cenach naprawdę baaaardzo zachęcających. Prawie wszystkie panie wychodziły z miłymi zakupkami
Niedziela, listopad 26. 2006
 spokojny weekend w domu, z Małżem i z Małą G.
Nie trzeba wstawać o szóstej, można ugotować prawdziwą zupę i upiec kurczaka a nawet utrzeć buraczki albo marchewkę. Zaglądnąć, co porabia nowa zmywarka a nawet podrzemać z Dzidzią w środku po południu. Szkoda tylko, że taki weekend to tylko dwa dni!
Piątek, listopad 17. 2006
"Optymista twierdzi, że życie stoi do niego otworem, a pesymista wie, co to za otwór" :->
Piątek, listopad 17. 2006
przez szybę zobaczyła je trzecia - i macha radośnie. Tamte wyszczerzyły ząbki, ale komentują: "Ty, ale jest sama, czy z siostrą? Najwyżej powiem jej, że tu obok nas miejsce jest zajęte..." Oczywiście, nic takiego nie powiedziały, ale rozmowa specjalnie się nie kleiła. Jedna z dwóch mówi do tej "zaszybowej": "nooo, ale ty to się teraz rozpiłaś, wyluzowałaś - fajnie, nie taki aniołek jak na I roku...". A ona na to, bidula, tonem usprawiedliwienia: "W liceum byłam dużo gorsza niż teraz! Rzadko się zdarzało, żebyśmy z Aśką cały tydzień chodziły do szkoły". No i na co młodzieży przyszło? Nie mają się już czym szczycić?
Piątek, listopad 17. 2006
... że mój Małż wcale nie był moim Małżem :-0 znaliśmy się i owszem, lubili, jak przez mgłę przypominałam sobie, że nawet raz mi powiedział, że mnie kocha - ale nie był mój, a ja jego! Jak dobrze, że kiedy się obudziłam - on był obok i wszystko jest jak trzeba...
Wtorek, listopad 14. 2006
Wtorek, listopad 14. 2006
... ma się doskonale! Widzieliśmy ją wczoraj ze wzruszeniem na monitorze USG. Serduszko biło donośnie a równo, fałd karkowy jest odpowiedniej grubości (zbyt gruby sugeruje wady genetyczne). Dzidzia machała nóżkami, kiwała główką, otwierała i zamykała buzię i sssała kciuk! To dopiero 14 tydzień - a Mały Człowiek wiedzie tam sobie swoje odrębne, aktywne życie. Jakoś mi się wydaje, że ma charakterek  O płeć nie pytajcie - doktor powiedział: "A co do płci mam pewne podejrzenia, ale Wam nie powiem"
Wtorek, listopad 14. 2006
... to jedno z najbardziej charakterystycznych zjawisk mojej rzeczywistości służbowej  Fasolka Beneton oraz jej przyjaciółka Fasolka Bez Dodatków nadają czasowi od poniedziałku do piątku specyficzny koloryt. Wspólnie ze Szczęśliwą Narzeczoną opiekują się Przyszłymi Matkami, karmią całą ludzkość biurową domowymi obiadami, biegają po zakupy, piszczą, śmichają i tworzą tu rodzaj postrzelonego domu. Jakież to Cioteczki będzie miało nasze Dziecko!!!!
Sobota, listopad 11. 2006
oba dni weekendowe prowadzę znów zajęcia - powrót po nich na cały tydzień do pracy, z perspektywą kolejnego weekendu równie zajętego troszkę mnie przeraża. Niestety nie wygląda, żebym mogła wziąć w najbliższym czasie urlop - tyle mam pracy  Oj, ratunku, ratunku!!!!
Środa, listopad 8. 2006
Teraz mogę już ogłosić wszem i wobec: RODZINA NAM SIĘ POWIĘKSZY! Jesteśmy w 12 i pół tygodnia i na razie - Bogu dzięki - wszystko jest dobrze.
Przywieźliśmy naszą Dzidzię z Toskanii, więc jest skąpana we włoskim winie i słońcu, nasycona serami, owocami i espresso 
Rośnie sobie dzielnie, Mamy za bardzo nie męczy i czekamy z niecierpliwością na jej/jego nowe fotki - będą już w poniedziałek!
|