Piątek, wrzesień 22. 2006
- kociej trawki;
- twarożku;
- wątróbki.
:-]
Czwartek, wrzesień 21. 2006
http://www.kotybrytyjskie.com/
Stronka jeszcze prosta, ale powstaje jej nowa wersja. Polecam Elę, jest prawdziwą wielbicielką zwierząt, zwłaszcza brytyjczyków i ragdolli i zawsze służy pomocą
Czwartek, wrzesień 21. 2006
Wtorek, wrzesień 19. 2006
nie miałam czasu opowiedzieć o tym, ale w piątek Mała Dżi przyjechała do domu. W drodze z Wrocławia trochę marudziła - choć podobały jej się ewidentnie oświetlone fragmenty drogi. Po kilku dniach można spokojnie powiedzieć, że jest inteligentnym, rozbrykanym i bardzo czułym kociakiem. Byłam przyzwyczajona, że kot, o ile nie chciał być pilnie nakarmiony, nie okazywał uczuć właścicielowi. Tymczasem Gioika sama inicjuje pieszczoszki, ociera się, puka noskiem, wygrzewa. I jest coraz spokojniejsza nocą. Daje nam mnóstwo radości, nie włączamy praktycznie TV! Wszystkim życzę kota! a zainteresowanym mogę polecić hodowlę Eli
 
Czwartek, wrzesień 14. 2006
- pocieszne to stworzenia. Kiedyś jechaliśmy windą na dół, zatrzymała się piętro niżej i drzwi otwarła właśnie Pani Sąsiadka. Powiedziała: "czy mogą państwo na mnie zaczekać, musze polapać psy, bo jak widzą obcych, to nie wsiądą do windy!" I faktycznie - zza jej nogi wyjrzał spiczasty pyszczek, brązowe guziczki przyjrzały nam się uważnie i piesio odtupał w stronę domu. Żadnej paniki, po prostu konstatacja - ej, nie znam tych ludzi! Za chwilę Sąsiadka wsiadła z dwoma jamnikami na ręku. Przyglądały nam się bacznie, powiedziałabym wręcz, że się ślepiły! Aż czekałam, kiedy przemówią
Czwartek, wrzesień 14. 2006
jedziemy zaraz po pracy. Dziś jeszcze czeka nas wizyta w sklepie zoologicznym - trzeba dokupić dwie miseczki, suchy pokarm, granulki do kuwety, cążki do pazurków, kocią trawkę...
Jutro zabieramy transporterek, pożyczony od Przyjaciół, i jedziemy z Przyjacielem aż do Wrocławia. Cóż tu kryć - bardzośmy podekscytowani  ))
Środa, wrzesień 13. 2006
Dziwna to prawidłowość, ale wśród lekarzy specjalistów, których znam, jakoś wolę facetów, hmnnn. Najpierw Pan Doktor od Spraw Kobiecych, wczoraj Chirurg. Obaj z kulturą, wiedzą, rozsądkiem i podejściem po pacjenta nadzwyczaj osobistym. Aż milo. Jest jeden wyjątek - to para znajomych: Agniesia i mój Kuzynek. Tu zdecydowanie i przez aklamację wybieramy Agniesię!
Niedziela, wrzesień 10. 2006
Odwiedziliśmy dziś piękne miejsce na Pogórzu Ciężkowickim, skąd pochodzi mój Teść. Sensacya była wielka, bo oto Małż zawiózł mnie tam po raz pierwszy. I w sumie - szkoda, że dopiero teraz! Żyją tam do tej pory dwie Ciocie Małża i Stryj i - tam lub w okolicy - tłumy Kuzynów z Rodzinami. Poznałam mnóstwo osób, zjadłam całą masę jedzenia, naoddychałam czystym powietrzem i wygrzałam we wrześniowym słonku. A co najważniejsze - byłam w Rodzinie i rzeczywiście to czułam. Naprawdę, spędziłam piękny i ciepły weekend.
Czwartek, wrzesień 7. 2006
No właśnie, dziękuję Małżowi za poruszenie tematu WTYCZEK! jeśli jedziecie za granicę z takim na przykład żelazkiem - możecie mieć kłopot z włączeniem go do prądu. W Austrii i Włoszech na przykład uziemienie nie ma formy bolca jak u nas, tylko dwóch blaszek po bokach. Wiecie, jaka to rozpacz, kiedy okazuje się że nici z uprasowania ślicznych ciuszków na następny dzień wspaniałych wakacji! Na dodatek we Włoszech możecie natknąć się na 3 różne rodzaje gniazdek! W każdym więc Coopie (sieć marketów) znajdziecie odpowiednie "zlodziejki". A ze swojej strony radzę zaopatrzyć się w ADAPTER! Bardzo pożyteczne urządzonko!
Środa, wrzesień 6. 2006
Przejechaliśmy z Austrii starą drogą na Tarvisio, potem Udine, Palmanova, Mestre, Padwa, Bolonia, Florencja, Tavarnelle i w końcu - jesteśmy! Przyjechaliśmy kilka godzin później niż to było zaplanowane, więc trzeba nam było poczekać trochę na Tomka - świętował właśnie urodziny Przyjaciela w okolicy. Mieliśmy więc czas na pierwszy rekonesans i obejrzenie domu i jego otoczenia.
Środa, wrzesień 6. 2006
Zanim znaleźliśmy się w naszym prywatnym raju na ziemi, czekała nas długa podróż. Zdecydowaliśmy się na "śródlądowanie" w Austrii - w pobliżu Voelkermarkt jest bardzo przyzwoity motel sieci Roesenberg. Nocleg dla dwóch osób ze śniadaniem to 100 E, naprawdę, nie są to wyrzucone pieniądze.
Miła akcja - rozdawanie kubeczków, kiedy zdecydujesz się na kawę Kaiser Melange (kawa, mleko, bita śmietana). Dobrze, że się wyspaliśmy i zjedliśmy może nie porywające smakowo - ale syte śniadanie, bo sierpień we Włoszech to oczywiście królestwo korków!
Podobno wszyscy to wiedzą, noooo, my niestety dopiero teraz
Środa, wrzesień 6. 2006
troszkę za ciemna, ale pysio widać  czekamy na następne!
Poniedziałek, wrzesień 4. 2006
Na miejsce wypoczynku wybraliśmy Pino - to mały przysiółek w pobliżu Certaldo, mniej więcej w połowie drogi między Florencją a Sieną. Nasi gospodarze to Tomek i Asia - nie ma to, jak mieszkać u zasiedzianych Polaków! Rozumieją, doradzą, przygarną... Ceny nie są wygórowane a warunki może nie **** ale w zupełności wystarczające. Jedyny minus - nie ma co wybierać się do Pino bez samochodu. Chyba, że chce się spędzić czas z książką w fotelu. Dla chętnych do zwiedzania - trzeba jakoś się wydostać z wioski, a autobus jeździ 2-3 razy dziennie.
Poniedziałek, wrzesień 4. 2006
- wbrew pozorom, nie są czarne (jak to sugeruje kiedyś zamieszczone tu zdjęcie) ale ciemnobrązowe, a jak dobrze popatrzeć, to i prążkowane. Wreszcie udało się ustalić fizyczną różnicę między nimi - jedna ma bardziej plamiaste podniebienie  Wymyśliłyśmy im też z Siorką imiona - Sabina i Gabrysia - czyli Saba i Gaba  Sabina jest spokojniejsza, bardziej refleksyjna, obdarzona inteligencją emocjonalną. Interesują ją relacje, wydarzenia, nowinki. Jest odważniejsza. Gabi - też inteligentna, ale raczej ruchowo. Pierwsza do zabaw, pląsów i skoków, ale też do panicznej ucieczki pod łóżko. Ciekawe, jak będą się zmieniać z wiekiem
|