Środa, sierpień 30. 2006
Jeździ ze mną do pracy starszy pan... nie, facet raczej. Nazywam go Killerem - zawsze musi wsiąść pierwszy do pociągu i zająć strategiczne miejsce - i tak samo przy wysiadaniu musi być koniecznie pierwszy. "Prawo" to egzekwuje bezwzględnie - stanie obok niego, przy drzwiach, grozi śmiercią lub kalectwem. Dziś miał dodatkowy powód do stresu - jako że siedzi przy drzwiach dzielących wagon przy przegubie, bardzo ważne jest, aby były zamknięte. Był z tym kłopot, bo większość przechodzących pasażerów nie dawała sobie rady z domknięciem ich. Każda osoba więc była odprowadzana soczystym: "k... mać!". Ach, jak ciężko się panu dzień zaczął!
Wtorek, sierpień 29. 2006
Dziś na przykład zadziwiła mnie pani w pociągu. Chciała wyglądać pięknie wysiadając, więc wykonała takie czynności (kolejność zachowana):
1) perfumowanie
2) pudrowanie
3) korektorowanie (w sztyfcie) !!!!
Już można Pani darować pudrowanie brudnej buzi, ale pierwszy raz widzę, żeby używać korektora PO pudrze!!!!
Wtorek, sierpień 29. 2006
15 września odbieramy Gioię!!!!
Wtorek, sierpień 29. 2006
Było...cudnie. Mam nadzieję, że uda mi się napisać tu kilka wspomnień i pokazać kilka zdjęć. Toskanię mam wciąż pod powiekami, na języku i w płucach... Czy mogę już tam wracać?
Czwartek, sierpień 17. 2006
mały koszmar, mały kataklizm  Małż poluje jeszcze na aparat cyfrowy, ja już znoszę dobytek do pokoju - na razie chyba to nie ja zabieram dużo ciuszków
Czwartek, sierpień 17. 2006
a przynajmniej tak donosi na pierwszej stronie Gazeta Wyborcza. W artykule "Gen człowieczeństwa" pan Wojciech Moskal stwierdza: "Porównując DNA wielu gatunków ssaków (m.in. kurczaków, szczurów, myszy i małp), odkryli oni u człowieka fragment DNAm który na przestrzeni owych kilku milionów lat (...) zmieniał się zdecydowanie najszybciej i najbardziej".
Cieszę się z takiego postępu nauki, marzę o możliwości podejrzenia kury karmiącej piersią swoje maleństwo....
Środa, sierpień 16. 2006
... zaczyna się baaaardzo niedługo. W piątek bladym świtem wsiadamy w wypożyczone nieduże autko razem z Agnieszką i Leszkiem (obyśmy tylko zmieścili bagaże do mini bagażnika!) i ruszamy w stronę Czech, Austrii i... Toskanii! Moje wymarzone najbardziej na świecie miejsce, moja duchowa ojczyzna. Mam takie poczucie, że moje ciało urodziło się w Polsce, ale dusza - na pewno w Toskanii... Mam nadzieję, że opisze tutaj tę podróż. Po powrocie
Środa, sierpień 16. 2006
Właśnie przed chwilą pewien Znany i Szanowany Pan był łaskaw powiedzieć, że nasza Gioia nie jest tak piękna jak zwykły, polski, swojski dachowiec! Podejrzewam jakieś polityczne animozje polsko - brytyjskie :->
Wtorek, sierpień 15. 2006
jedziemy na wakacje do Toskanii - wyjeżdżamy w najbliższy piątek. A prognozy dla Florencji sa następujące: deszcz, burza, burza, deszcz...
Poniedziałek, sierpień 14. 2006
Sobota, sierpień 12. 2006
Poniedziałek, sierpień 7. 2006
...będzie miała chyba na imię Gioia - czyli Radość!
Poniedziałek, sierpień 7. 2006
Spędziliśmy go u Przyjaciół w Wielkopolsce. Staropolsko rozległy i gościnny dom, muzyka, rozmowy o życiu, zwierzaki, spokój i cisza. Wycieczka do Gołuchowa do pięknej siedziby księżnej Czartoryskiej, kobiety wielkiego charakteru i mądrości. Jednym słowem - małe wakacje!
Piątek, sierpień 4. 2006
stwierdziła, że reklama nawołująca Polki do rodzenia dzieci jest niedopuszczalna, skoro tyle dzieci jest źle traktowanych, zaniedbywanych, zabijanych... Nie bardzo wiem, czy radą na biedy dzieci jest to, aby ich nie było. Nie lepiej zatroszczyć się o nie? Na każdym poziomie - począwszy od państwa aż po rodziców??? Czy nie lepiej je kochać? Aż ciśnie się na usta pytanie - co w takim razie ma znaczyć dzisiaj słowo "kochanie"? Co ono ma znaczyć dla współczesnych kobiet? Czytałam reportaż o kobietach, które urodziły dzieci i są na urlopie macierzyńskim. Ogólne wrażenie? To godne współczucia męczennice, ograniczone, uwięzione, zmaltretowane przez jakieś wynaturzone stworzenia. A wszystko to panie wykształcone i o wielkich ambicjach - więc chyba wiedzą, skąd się biorą dzieci???
Czwartek, sierpień 3. 2006
Odpoczniemy! Posłyszymy, jak śpiewają aniołowie, ujrzymy niebo całe w diamentach, ujrzymy, jak wszystko ziemskie zło, wszystkie nasze cierpienia utoną w miłosierdziu, które napełni cały świat, i życie nasze stanie się ciche, łagodne jak pieszczota.
|