Poniedziałek, lipiec 31. 2006
"Nikt mnie nie lubi,
nikt mnie nie bije,
sam sobie zrobię
do bicia kijek"
"Nikt mnie nie lubi,
nikt mnie nie bije,
sam sobie w końcu
uszkodzę ryjek"
Ech, chyba jesteśmy przemęczeni....
Niedziela, lipiec 30. 2006
Wybierz tę, która ma młode piersi i młode serce; wybierz tę, która jest lojalna i nie pochwyciłeś jej na kłamstwie;
wybierz tę, która rozśmiesza Cię do łez, ale i wzruszyć do łez potrafi;
wybierz tę, o której myślisz czasami: "ech, Ty dzieciaku!";
wybierz tę, która najczęściej w myślach i za którą bez powodu tęsknisz;
wybierz tę, która umie robić tort bezowy;
wybierz tę, którą porusza bieda i która umie płakać z tymi, którzy płaczą i śmiać się z tymi, co się śmieją;
wybierz tę, która pokocha Twoje słabostki, ale będzie potrafiła wymagać;
wybierz tę, która nie będzie się bała mówić o swoich pragnieniach, marzeniach, gustach, nawet, gdy nie będą identyczne z Twoimi;
wybierz tę, dla której potrafiłbyś zrezygnować z czegokolwiek, co przecież Twoje, własne i jedynie słuszne;
wybierz tę, która sprawia równie pięknie ciszę i radosny rozgardiasz;
wybierz tę, która będzie wystarczająco dobra matką dla owocu Twoich lędźwi, nawet, jeśli ostatecznie nigdy nie będziecie mieć dzieci;
wybierz tę, która jest wystarczająco od Ciebie inna, aby Wasz związek nie opierał się tylko na przyzwyczajeniu, bo to by Cię zabiło;
wybierz tę, która jest kłopotliwa, bo jeśli nie wzbudza całej gamy emocji, to relacja jest podobna kochaniu pluszowego misia;
wybierz tę, której w zaufaniu mógłbyś powierzyć swoja starość, nawet, jeśli nie przetrwacie tak długo;
niech Ci nie wystarczy, że jest ładna i niegłupia - niech będzie piękna i mądra;
wybierz tę, która martwi się o Ciebie, pyta o smutki, bo jesteś dla niej cały a nie tylko ten gładko szczęśliwy;
wybierz tę; dla której szukasz pięknych książek, muzyki i wynajdujesz w myślach najpiękniejsze wspomnienia, żeby się z nią dzielić;
wybierz tę, której widok, glos, zapach zawsze Cię cieszą a nie budzą zniecierpliwienia;
wybierz tę, w której obecności po dreszczu podniecenia jest też miejsce na spokój i ukojenie; wybierz tę, wobec której nie musisz udawać kogoś, kim nie jesteś...
Czwartek, lipiec 27. 2006
jaka to piękna cecha! Byliśmy właśnie na niedzielnym spacerku, kiedy zza węgła ukazała się naszym oczom ciocia - dajmy na to - Pucia. Zauważyłam jej piękny naszyjnik turkusowy i rzekłam: "Zobacz, Małżu, jakie śliczne!" A ciocia na to: "Chcesz? To masz!". Teraz korale cieszą mnie już co dzień
Czwartek, lipiec 27. 2006
- głosi napis na murze budynku nieopodal stacji, przy torach. Hmn, chętnie bym się odwzajemniła, ale jak tu wyskoczyć z pociągu na ten moment? Więc tutaj: "Nawzajem!"
Wtorek, lipiec 25. 2006
znów figuruję w kategorii "blogi polecane" - skąd ja tam się wzięłam? Jedno wytłumaczenie trafia mi do przekonania: z losowania!
Poniedziałek, lipiec 24. 2006
Otóż, wydawało by się, że w bardzo upalne letnie popołudnie płacą tyle pieniędzy, aby w maleńkim (=dusznym) kościółku posłuchać jak pan kontratenor śpiewa Bacha i Vivaldiego (=co nie każdy lubi). Ale nic bardziej błędnego! Oto, czym zajmowały się osoby z biletami w łapkach:
- zlizywanie rozpuszczonych czekoladek Kinder z papierka,
- odbieranie i wysyłanie sms-ów,
- głośne komentowanie powyższych do osób trzecich,
- rozwijanie z celofanu i chrupanie landrynek,
- głośne konwersacje z panem bileterem,
- targanie po zniszczonej piaskowcowej posadzce krzesełek w trakcie koncertu,
- sadowienie się na krzesłach i urocze skrzypienie przy tym,
- ześlizgiwanie się nóżkami wzmiankowanych mebelków do dziur w podłodze, co powodowalo konieczność sadowienia się po raz n-ty,
- pytanie siebie nawzajem półgłosem: "a o czym on teraz śpiewa"?,
- poprawianie makijażu - wiadomo, że w taką pogodę tusz z rzęs się kruszy i tworzy zupełnie nieładne cienie pod oczami.
Oczywiście, czynności te nie przeszkadzają na koniec "publiczności" sprawić owacji na stojąco miernemu wokaliście.
Ciekawe, że w tym samym mieście, na innym koncercie mogą się zebrać osoby, które nieledwie przestają oddychać, aby nie uronić nawet najcichszego piana z Mszy Koronacyjnej Mozarta....
Poniedziałek, lipiec 17. 2006
ekscytującą przygodą bywa dzwonienie do osób, którym chcę zaproponować pracę. Nie mówię oczywiście o kimś, kto jej sam szuka - ale o tych, którzy jak co dzień przyszli do swojej ulubionej firmy, powitali swojego ulubionego szefa i nie mniej ulubionych kolegów - a tu dzwonię ja! i namawiam do jakichś rewolucji. Miło jest rozmawiać z fachowcami, miło szukać jakiejś "sztuczki" aby namówić ich na spotkanie, po prostu spotkanie, z moim klientem...
Poniedziałek, lipiec 17. 2006
ragdoll, czy niebieski brytyjski? wychodzi nam na to, że ten drugi
Piątek, lipiec 14. 2006
chcemy często spektakularnych cudów, życia jak z bajki, rzeczy wielkich i niepowtarzalnych. Kolekcjonujemy wzruszenia, wydarzenia, białe kruki i Mauritiusy. Nie dziwi nas zapewnienie przewodnika, że w kościele św. Guduli i Michała są relikwie tego drugiego, który, o ile mnie pamięć nie myli, jest Archaniołem....
A ja powiem szczerze, że bardziej mnie cieszą małe cuda i mile niespodzianki. Kiedy autobus pojawia się nieoczekiwanie a ja nie muszę marznąć na przystanku. Albo gdy burza rozpętuje się dokładnie w momencie, kiedy zamykam za sobą drzwi mieszkania i mogę ją podziwiać przez okno...
Czwartek, lipiec 13. 2006
... wyraziła zadziwienie i - chyba - troszkę żalu, że miłość przychodzi tak zwyczajnie, bez ochów i achów, bez motylków w brzuchu. A ja tak widzę, że teraz, po roku małżeństwa goszczę motylki częściej, niż kiedy mego Małża poznałam. Więc - nic straconego, Królewno!
Środa, lipiec 12. 2006
... czy ktoś to jeszcze pamięta? Na kawiarnianym kontuarze wielka szklana kula - tajemniczo a spektakularnie opływana przez nią, przez WODĘ FIRMOWĄ! Była pomarańczowa albo cytrynowa, albo wiśniowa chyba jeszcze i, co najważniejsze, fantastycznie zimna. Pamiętam, jak Ważna Osoba zabrała mnie do kawiarni w Zakopanem. Miałam wtedy pięć, góra sześć lat. Jakie wielkie było moje rozczarowanie, kiedy usłyszałam: "Proszę wlać pół szklanki wody i do pełna... gorącej wody"!
Środa, lipiec 12. 2006
Dzięki dobremu sercu jednej z dziewczyn. Czasem zadziwia mnie, jak szybko przyzwyczajamy się do dobrodziejstw cywilizacji - prąd, woda w kranie, lodówka - nie wyobrażamy sobie życia bez nich! Idę do sklepu po wodę mineralną - zaraz włożę ją do tej magicznej szafki, a potem będę zaglądać z upodobaniem, jak butelka zachodzi obiecująco mgiełką, mmmmmm...
Wtorek, lipiec 11. 2006
... potrzebują słońca. Od niego nabierają słodyczy, od niego mają ten soczysty kolor, prześwietlony lekko, od niego pachnie upojnie zielony ogonek. Zapach doceniają twórcy pachnideł - tak bardzo jest niezwykły - bo i dziki, i pełen klasy, i erotyzmu. Nie ma formy, w której pomidor by mi nie smakował - czy saute, czy z bazylią, czy w sałatce, czy jako zupa, czy sos, czy majstersztyk prostej kuchni - owoce wysuszone na słońcu. Jedna rzecz zabija indywidualność pomidora: KETCHUP! Podstępnym ketchupo - twórcom mówimy zdecydowane NIE!
Poniedziałek, lipiec 10. 2006
otwórz mnie, uczyń mnie żyzną ziemią, uczyń mnie domem, uczyń mnie przystanią, ożyw mnie wzrostem, przemień mnie obfitością, daj mi być pełną, daj mi nosić życie...
Czwartek, lipiec 6. 2006
... to ciężka, ale jakże wdzięczna praca! Dobrze się jej podejmować wraz z kimś Najbliższym. Lubię rozmawiać z Małżem późno wieczorem - choć oczy same się zamykają. Ale wtedy widzę, jak się zmieniliśmy przez czas bycia razem. Ile się w nas otwarło, ile serdecznej troski obudziło - idziemy do przodem do przodu!
|