Środa, czerwiec 28. 2006
Słyszałam kiedyś piękne aranżacje tradycyjnych pieśni - okazało sie, że jednak ta muzyka ma duszę! I tak stara muzyka może żyć na nowo. Na całe też szczęście dla nas, są ludzie, którzy piszą muzykę liturgiczną medytacyjnie, wprost z duszy. I do nich należy Paweł Bębenek, wychodzi właśnie jego śpiewnik, zawierający utwory z płyty "Msza o Miłosierdziu". Zrobiłam eksperyment - namówiłam do słuchania kompozycji Pawła osoby całkiem a' o ile nie anty-Kościelne. I szczerze - uśmiechnęły się im ryjki! Polecam!
Środa, czerwiec 28. 2006
Mmmmm, wreszcie i do nas wczorajszego wieczora dotarła burza! było pięknie, błyskawice - całkowicie białe - przecinały niebo we wszystkich kierunkach! Grzmot byl tak ogromny, że gdyby ni to, że siedziałam, to na pewno bym przysiadła  Cudowne widowisko!
Środa, czerwiec 28. 2006
zauważyłam ze zgorszeniem, że moje sandałki mają napis na samym środku TAMARIS! czyżby stąd wziął się mój uroczy nick?
Piątek, czerwiec 23. 2006
... maja swoisty mikroklimat. Półmrok, podróżni mijający się ze stałymi mieszkańcami i policjanci przymykający oko. Stukot kółek walizek (od razu słychać, ile taka waliza kosztowała) i obcasów bizneswoman w drodze do warszawskiego IC. Odór moczu, bigosu i najbardziej polskiego kebabu, rzecz jasna. I urocze kramiki - może truskawek? albo precelek? chyba, że wolisz lody? Yyyyy, to ja raczej podziękuję, straciłam apetyt...
Czwartek, czerwiec 22. 2006
Pani na dworcu zapowiada pociąg pospieszny do Rzeszowa "przez JASNO i Krosno"
Poniedziałek, czerwiec 19. 2006
... z pierwszymi odwiedzinami do Stasia, któremu nasi znajomi dali nowy dom. Zaniesiemy mu szczekającego pieska, który z rozwianymi uszkami pędzi w paprykowym aucie! Na pewno - kto jak kto - ale Rodzice będą uszczęśliwieni
Niedziela, czerwiec 18. 2006
... to lipa. Mam teraz dobry czas, bo właśnie kwitnie i pachnie po prostu upojnie! Spokojem, brzęczącymi pracowicie pszczołami, ciszą popołudnia, ospałą od upału i lepką od miodu. Daje cień dla odpoczynku i drewno do rzeźbienia Chrystusów Frasobliwych. Pod korzeniami żyje cały osobny światek Nie-Wiadomo-Jakich-Żyjątek. Chciałabym kiedyś zamieszkać obok lipy...
Niedziela, czerwiec 18. 2006
Niedziela, czerwiec 18. 2006
... to dla mnie kwintesencja rozpoczynającego się lata - pachnie wakacjami u Babci i nieograniczoną swobodą brudzenia się na podwórku. Są różne szkoły - ja kapustę kroję dużo grubiej niż tę starą, zalewam wrzątkiem. Czekam, żeby zamrugało i wodę odlewam, żeby pozbyć się goryczki. Potem solę, daję sporo kminku i grubo pokrojoną młodą cebulę (bez zielonego, oczywiście). Lubię tez wlać odrobinę mleka - wbrew wrogim supozycjom Mamy - Babcia naprawdę gotowała taką kapustę w ryneczce po mleku - wykorzystywała, że jest od wewnątrz oblepiona kożuszkiem  . Potem można dać jeszcze odrobinę jakiegoś tłuszczu - dla omaszczenia - ale jestem ortodoksyjna i uważam, że skwarki z wędzonego boczku to w takiej jarzynce - młodej, słodkiej, delikatnej - po prostu świętokradztwo!
Uf, Małż zadziwiony, że tak piszę i piszę. No to zmykam do pracy, dziś Teściowie ulubieni na obiedzie, trza się pokazać, ha. Oczywiście - będzie kapustka!
Niedziela, czerwiec 18. 2006
..."przeszedłbym dla Ciebie przez każdą pustynię, naraził się na wszelkie niebezpieczeństwa - jesteś dla mnie sensem życia! na koniec chcę Ci jeszcze powiedzieć, że tęsknię bardzo - więc odwiedzę Cię dzisiaj - o ile nie będzie padało..."
Piątek, czerwiec 16. 2006
bo uczyłam w pięknych, zielonych Puławach. Pociąg z Krakowa jechał 2 razy dłużej, niż przewiduje rozkład - ale pomyślę jak Polyanna - było pięknie! Tyle zieleni, nieskażonej widokiem kominów i domostw, tyle słońca i przestrzeni, mmmm... No i wreszcie spałam dłużej niż do 6  a najpiękniejsze - że można WRACAĆ i że Ktoś czeka.
Piątek, czerwiec 16. 2006
... włoski, dokumentalny, o Matce Teresie. Cały był poruszający, ale ostatnia scena była piękna! Dwie siostry z rzymskiego domu przychodzą do starej samotnej kobiety. Towarzyszy jej tylko chyba równie stary kundelek. Kobieta płacze, mówiąc siostrom: "Bóg chce, żebym była sama, dziękuję siostrom, ale ja już muszę być sama!". Później realizatorzy pokazują tylko obrazy, jak jedna z sióstr tuli staruszkę, i to tak bardzo mocno, ogarniająco. Potem druga coś jej klaruje, kiwając goźnie palcem. W końcu kobieta zaczyna się śmiać, sama coś przygaduje gościom, zdejmuje z włosów opaskę, potrząsa nimi jak młoda dziewczyna, oczy jej błyszczą. Tak przemienia miłość...
Piątek, czerwiec 9. 2006
o matko, co za cieniasy! kiedy patrzyłam chwilę, jak Niemcy poruszają się po boisku - to w porównaniu z naszymi - maestria! Polacy chyba nie bardzo sprawdzają się w grach zespołowych - bo jesteśmy narodem (?) solistów. Jak nasz piłkarz choćby pomyśli, że ON miałby podać piłkę koledze i nie jego zasługą byłaby bramka, to az go mdli! Więc nie podaje - a efekty widzimy wszyscy
Sobota, czerwiec 3. 2006
w bruździe na polu – stąd grudka ziemi w mojej duszy. Nie otrzepał dobrze skrzydeł – zresztą i tak były ciężkie i nawilgłe od rosy – wcale mi go nie żal – mógł przecież spać u Pana Boga za piecem i nie szukać teraz aspiryny w mojej apteczce.
Piątek, czerwiec 2. 2006
Mój najmilszy, najfajowniejszy, najkochańszy, najmądrzejszy Małż zdał dzisiaj baaardzo trudny egzamin! Jestem z Niego taaaaaaka dumna!
|